Travellerspoint Blogi z podróży

This blog is published chronologically. Go straight to the most recent post.

(Nie)prosto na Północ

W stronę niezachodzącego słońca

semi-overcast 25 °C
Zobacz Skandynawia 2025 Kawki4's na mapie.

Przygotowania do wyjazdu trwają już jakiś czas...zaczynamy zawsze od decyzji "gdzie" i "kiedy". Decyzja zawsze przypieczętowana jest zakupem przewodnika. Takiego klasyczego, książkowego przewodnika po kraju/ regionie do ktorego jedziemy. Potem studiowanie, co i jak. Logistyka dojazdu. No i najtrudniejsze...eliminacja miejsc, z których trzeba zrezygnować, bo wszystkiego przecież zobaczyć się nie da...
W tym roku jedziemy biwakowo. Nie jest to nasz pierwszy wyjazd biwakowy, ale...Dzieci porosły, więc nasz mały namiociek już wszystkich nie pomieści. Część sprzętu jest raczej na biwak stacjonarny...część już mocno zużyta. Więc kompletowaliśmy sprzęt, sprawdzaliśmy załadunek, baaa! Pojechalismy nawet na biwak próbny!

1000045534.jpg
1000045531.jpg

W przeddzień wyjazdu wszystko przygotowane i wszystko spakowane w dostępnej przestrzeni.

1000046106.jpg

I wkoncu wybija godzina zero! Pobudka w środku nocy...albo i bez pobudki, w każdym razie gdzieś między pierwszą a drugą w nocy, w całkowitej ciemności, wrzuciliśmy do auta ostatnie tobołki, zamknęliśmy drzwi i ruszyliśmy drogą A1 w kierunku półocnym. Po 40 minutach połączyliśmy siły z seniorami i rozpoczęliśmy swoją skandynawską przygodę.

Prosto na północ, ale nie prosto na trasę, bo najpierw trzeba było zabezpieczyć wakacje dla pozostałej części rodziny i zaciągnąć na naszą mazurską miejscówkę motorówkę.

1000046121.jpg

Słońce, jak to latem, przywitało nas wcześnie. I dobrze, bo przez kilka następnych dni stopniowo będziemy się adaptować do tego, że dzień będzie przez moment naszej wędrówki jedyną porą dnia. Dzisiejszy wschód był za to przepiękny nie tylko dzięki słońcu, obrazkowym chmurkami czy zmieniającemu kolory niebu, ale głównie dzięki baloniarzowi, który zaplanował na dziś lot tuż nad drogą!

1000046124.jpg

Do Miłomłyna dotarliśmy na tyle wcześnie, że wydawało się co najmniej niegrzeczne wpraszać się do gospodarzy w porze śniadania. Zatrzymaliśmy się więc na ostatnim dostępnym parkingu i sprawdziliśmy, czy spakowaliśmy się w sposób umożliwiający przygotowanie posiłku bez większego wysiłku...tak!!! Stolik, krzesła, herbatka, kawka...śniadanko w wersji parkingowej zaliczone bez wpadki! (No może nie licząc rozstrzelonych po całym parkingu czereśniowych pestek, które doskonale sprawdziły się w roli pocisków).

1000046127.jpg1000046128.jpg

Chwilą odpoczynku u gospodarzy (zaliczona kawa i ciacho), rzut oka na nasze jeziorko
1000046135.jpg
(I jak co roku możemy rozmyślać o tym, "co też ten gospodarz na tej polance wymyślił???") i w końcu ruszamy w trasę, tą, która już bez objazdów doprowadzi nas tam, gdzie słońce nie wschodzi i nie zachodzi...

1000046139.jpg

Kilometr za kilometrem, godzina za godziną, w zgodnym tandemie
1000046145.jpg
przekroczyliśmy granicę Polski.

Litwa. Zielona, lekko pochmurna, sielska.
1000046147.jpg

W samym sercu kraju, nad Niemnem, zatrzymaliśmy się na nasz pierwszy nocleg. Godzina nam uciekła, z 17-stej zrobiła się 18-sta. Na kampingu szybko rozbiliśmy nasz mini-obóz pośród biwakowiczów z całej Europy - na tym nie tak znów dużym polu kempingowym w Kownie naliczyłam 11 różnych narodowości!

1000046161.jpg

Po kolacji i formalnym rozpoczęciu wakacji od toastu, panowie kierowcy poszliśmy spać, a panie poszły na piżamowy spacer nad Niemnem (tudzież jeziorem Kaunas, co po litewsku oznacza jezioro Kowno).

1000046182.jpg

W końcu jednak baterie wyczerpały się u wszystkich. W trasie byliśmy ponad 14 godzin, zrobilismy ponad 880 kilometrów, wszystko na oparach snu. Czas na zasłużony odpoczynek!

1000046186.jpg

Wysłane przez Kawki4 19:51 Kategoria Litwa Komentarze (4)

Nadbałtycki sprint

Śniadanie na Litwie, obiad na Łotwie, kolacja w Estonii

all seasons in one day 20 °C
Zobacz Skandynawia 2025 Kawki4's na mapie.

Trochę oczekiwaliśmy ptasiej pobudki w okolicach trzeciej w nocy...W końcu śpiewały i trelały do późnego wieczora, wokół nas drzewa i woda. A tu niespodzianka! Spaliśmy spokojnie aż do okolic siódmej...Potem spokojnie zjedliśmy śniadanie i w miarę spokojnie wypiliśmy kawę. Potem już było trochę bardziej nerwowo, bo trzeba się było spakować, słońce grzało coraz bardziej, czas uciekał.. 1000046198.jpg

Wyruszyliśmy na trasę w pełnym słońcu, 25 stopni jak nic, bezproblemowo mijały kolejne kilometry przez litewskie równiny.

1000046238.jpg1000046233.jpg1000046236.jpg

Granicą z Łotwą mogłaby się wtopić w zielony horyzont, gdyby nie wielka łotewska flaga powiewającą na wietrze.

1000046239.jpg

Koniecznie trzeba się było zatrzymać na pamiątkową fotkę:

1000046242.jpg

Ruszyliśmy dalej...przez niezmierzone zielone równiny historycznych Inflant, pejzaż za oknem pozostawał niezmienny, tylko chmur znacząco więcej pojawiło się na niebie...1000046244.jpg

Niestety tranzyt przez Litwę czy Łotwę, pomimo dróg oznaczonych A5 czy A7, nie odbywa się autostradą. Nawet nie jest to droga ekspresowa, oprócz niewielkich odcinków może. Jedzie się więc 50, 70, maksymalnie 90 km/h...ruch spory, nie ma tu zakazu jazdy tirów w weekendy. Kilometry uciekają więc wolnej niż by się chciało.

Kiedy nadeszła na to pora, zatrzymaliśmy się na obiad w małej miejscowości pod Rygą;
f2d0d2f0-5aa9-11f0-9c69-5d50b04d91ac.jpg
"kafejica" serwowała wachlarz dań od kuchni japońskiej, przez włoską, turecką, uzbecką, po amerykańską. Zjedliśmy w środku, bo chmury, które zasnuły niebo, skutecznie przegoniły ciepło.

Z pełnymi brzuchami ruszyliśmy dalej. Z niejakim bólem minęliśmy Rygę, bo przecież to tak piękne miasto! Przejeżdżając przez most nad Dźwiną, mogliśmy rzucić okiem na panoramę w oddali. No ale...w naszej drodze na północ nie ma czasu na zbaczanie z trasy, bo przecież po drodze tyle możnaby znaleźć rozpraszaczy, że urlopu by nam nie starczyło na dotarcie do celu!

1000046248.jpg1000046249.jpg1000046252.jpg

Za Rygą zmienił się zarówno krajobraz jak i pogoda. Zaczęło padać.
20250706_164745.jpg

Zamiast morza pól i łąk, pojawiły się nadmorskie lasy, jeziora, no i Bałtyk...

20250706_160140.jpg

W okolicach Rygi ruch nasilił się znacząco aż w końcu wszystko stanęło. I stało.
Według Google'a stanęło na kilka dobrych kilometrów.

20250706_165108.jpg

Postanowiliśmy objechać korek równoległą drogą widoczną na nawigacji. Już po zjeździe z trasy, na drodze kolejny korek. Taki mały i na szczęście szybko się rozładował, ale Łotwa zawsze już kojarzyć będzie mi się z bocianami (których nota bene mnóstwo tutaj widać).

20250706_165618.jpg

Jak na załączonym obrazku, równoległa kreseczka do trasy nie była zaleconym przez nawigację objazdem z jednego, jedynego powodu: nie było na niej asfaltu. Ograniczenia prędkości na Łotwie na drogach niesfsltowych to 70 km/h, my jednak trzymaliśmy się bardzo rozsądnych jak na jakość drogi 30km/h.

20250706_170556.jpg20250706_165703.jpg

Caravan seniorów ani na chwilę nie został z tyłu! Bo ja rozumiem, nasz Bergkvist jest zrodzony na taką jazdę, ale kuzyn seniorów preferuje nawierzchnię utwardzoną. Dziarsko jednak lawirował wśród sosenek, niczym rączy jelonek!

20250706_170001.jpg20250706_170652.jpg

Tak naprawdę to były 3 kilometry magicznego lasu. Nie dość, że zabrały korek, to i deszcz!
Wyjechaliśmy pod błękitem obsianym cirrusami na sam początek zatoru...winowajcą okazał się remont mostu i ruch wahadłowy.

20250706_172216.jpg
20250706_171944.jpg

Cóż, kiedyś te remonty trzeba robić, my zaś dzięki temu zobaczyliśmy z bliska łotewskie nadbałtyckie lasy.

Potem już bez większych niespodzianek, wśród łąk, jezior, lasów...
20250706_171953.jpg
wjechaliśmy do Estonii...tutaj na granicy, oprócz flagi, w oczy rzucały się także opuszczone budki celników.
Poza tym język zupełnie niesłowiański, architektura już nieco inna...Tylko przyroda ciągle spokojnie i znajomo piękna.

20250706_173107.jpg
20250706_173046.jpg

20250706_182738.jpg20250706_183011.jpg

Aaaa, zachwyciły nas dzisiaj truskawkomaty - takie automaty do kupna truskawek - na trasie do Tallina było ich kilka:
20250706_183132.jpg

2 godziy później niż planowaliśmy dotarliśmy na kemping. Taki nietypowy, bo w sezonie letnim działający jako kamping, za to zimą
wykorzystywany jest jako parking dla wyciągniętych z morza łódek. Kamping ulokowany jest w sercu Olimpijskiego Klubu Jachtowego w Tallinie. Część łodekj stała na lądzie, część w wodzie. Bliżej temu miejscu do noszenia nazwy nabrzeże portowe niż kamping, ale ma zdecydowanie swój urok. A widok...

20250706_221651.jpg20250706_221855.jpg20250706_224306.jpg

Pogoda taka niedookreślona...chociaż cirrusy wiadomo, nic dobrego nie wróżą, więc dzisiaj na nocleg wybrana została opcją zapasowa, mniej standardowa: nasz stary druh towarzysz, który jakieś 14 lat temu też wystawiał się na estońskie kaprysy pogodowe.

20250706_210118.jpg

Kolacja w formie okrojonej i uproszczonej, bo choć zegarki nadal mamy ustawiony na czas polski, to jednak wiemy, że na kolację o 22.00 to już trochę za późno! Ale, droga długa, wszyscy zmęczeni, na ostudzenie emocji potrzebna była gorąca herbatka. A na ogrzanie grzbietów - kurtki, wyciągnięte z kazamatów naszych bagaży. Od teraz, takie przynajmniej mamy założenie, raczej nie będziemy się z nimi rozstawać...

20250706_214318.jpg1000046327.jpg

PS.1. Dochodzimy do wniosku, że na polu kempingowym, najgłośniejszy naród to Polacy...Kiedy pisałam ten tekst, w tle na cały regulator, słowo w słowo, słyszałam rodzinne histe(o)rie rozłożone na czynniki pierwsze. Kto z kim się pokłócił, jakie mają relacje i że to i tamto...eee...wiem że jutro mają saunę zarezerwowaną, wracają do Polski, zatrzymają się jeszcze na dwa noclegi przed powrotem do Krakowa...dobrze, że w koncu poszli spać. Jutro o siódmej będzie zemsta ;)

PS2. Nabrzeże ma jedną wadę. Mewy. Strasznie się drą.

Wysłane przez Kawki4 22:54 Kategoria Estonia Komentarze (0)

Za morzami, za lasami, za łubinu łanami

Z Tallina do Finlandii

all seasons in one day 18 °C
Zobacz Skandynawia 2025 Kawki4's na mapie.

Chciałoby się powiedzieć "pobudka skoro świt", ale świtać w Tallinie na początku lipca to zaczyna po trzeciej w nocy, więc jak dla mnie to nieco za wcześnie. Zwłaszcza, że (uwaga, uwaga, teraz kulisy tego, co za tymi wpisami stoi) nocny skryba chodzi spać dopiero gdy robota wykonana, co czasem oznacza środek nocy (w mojej nomenklaturze mniej więcej okolice drugiej). Więc nie, skoro świt nie wstanę, jeśli nie muszę.
Uznajmy jednak, że świt mógłby oznaczać okolice godziny szóstej rano. Wtedy mamy w naszym obozowisku ranne ptaszki, szukające spokoju poranka...

IMG-20250707-WA0004.jpgIMG-20250707-WA0002.jpg

Dzisiejszy dzień to przeprawa do Finlandii. A potem jedziemy, ile asfaltu pod kołami i chęci w kierowcach. Kierunek - północ oczywiście!
Prom zarezerwowany był w samo południe, odprawa o 10.00, więc już o 9.00 byliśmy gotowi do odjazdu. Jeszcze tankowanie zapasów wody i można ruszać!
1000046373.jpg

To znaczy, możnaby ruszać, gdybyśmy umieli wyjechać. Seniorzy po jednej stronie szlabanu (ku ścisłości, tej umożliwiającej dalszą jazdę), my po drugiej. Zamknięte jak nic. Dopiero telefon do opiekuna pola sprawił, że droga stanęła przed nami otworem.

20250707_085208.jpg

W porcie stawiliśmy się przed czasem, więc trochę się w tej kolejce naczekaliśmy. Słońce wygrzebało się zza chmur, i całkiem mocno przygrzewało. A my czekaliśmy...ponad dwie godziny...

20250707_095455.jpg20250707_110749.jpg20250707_112102.jpg

Założyliśmy się nawet, jak duże będzie opóźnienie, bo na 15 minut przed planowanym odjazdem (odpływem?) promu Finlandia do Finlandii, nadal do zapakowania było kilkadziesiąt samochodów...Trzeba było wjechać po rampie do brzucha promu, ustawić pojazd dokladnie na tym miejscu, które wskaże obsługa. A potem już można korzystać z tego, co na promie.

1000046424.jpg

Opóźnienia było, ku ogólnemu zdziwieniu, tylko 5 minut!

W trakcie nieco ponad dwugodzinnej przeprawy pogoda i temperatura zmieniała się jak w kalejdoskopie: od słonecznego portu w Tallinie:

20250707_115711.jpg20250707_120930.jpg20250707_115901.jpg

słonecznego ale wietrznego i zimnego estońskiego krańca Zatoki Fińskiej:

20250707_122142.jpg20250707_122159.jpg

przez spowite lodowatą gęstą mgłą serce zatoki (mijający nas statek było tylko słychać - i to dzięki syrenom, nawet jego zarysu nie było widać):

20250707_134146.jpg20250707_134101.jpg

po słoneczny, choć już nie tak ciepły brzeg fiński:

20250707_135613.jpg20250707_140237.jpg20250707_140759.jpg

Helsinki przywitaly nas...hm, bardzo oficjalnie.

20250707_142437.jpg

Zjechaliśmy w rampy, przy wyjeździe ze strefy wyładunkowej - Policja, chyba z 10 funkcjonariuszy. Wpatrywali się w wyjeżdżające samochody, jakby kogoś lub czegoś szukali. I znaleźli podejrzanego...caravana seniorów! Kontrola dokumentów, trzeba było pootwierać wszystkie drzwi i pokazać, co tam też w środku ukrywają... D. podszedł do nich swoim służbowym krokiem, by wesprzeć moralnie i - głównie, językowo. A my zostaliśmy pod czujnym okiem ośmiu pozostałych funkcjonariuszy, przed nosami których D. porzucił Bregkvista, ruszając na pomoc seniorom.
Na szczęście kontrola była szybka, by nie powiedzieć pro forma, i mogliśmy jechać dalej... i znowu, moglibyśmy jechać, gdyby nie kolejny przymusowy przystanek. Za zakrętem stała straż graniczna. Też przeczesywali wzrokiem wyjeżdżające z Finlandii i wjeżdżające do Finlandii auta. I znaleźli! AUTO SENIORÓW!!!!

b3de0900-5bd5-11f0-83dd-47f68c0aa6f6.jpg

Na szczęście na informację o tym, że Policja chwilę wcześniej zajęła się naszymi podejrzanymi, puścili ich bez kontroli. A przy wyjeździe z portu stał ten oto gość, jakby chciał powiedzieć....w sumie to nie do końca rozumiem przekaz tej ogromnej rzeźby, a pruderyjnie wstawiam zdjęcie od tyłu ;)

20250707_143416.jpg

Zaraz za rogiem zobaczyliśmy tego jegomościa:

20250707_143610.jpg

Więc można gdybać jakie nastroje dominują wśród Finów: olewają wszystko czy rozwalają?

Helsinki, jak to stolica w godzinach szczytu, mocno zatłoczone, ale gdy tylko udało się wyjechać na autostradę, powoli ruch się uspokoił i kolejne kilometry w jedynym słusznym kierunku tego lata - na północ umykały niepostrzeżenie!

Panorama za oknem już nieco inna niż na południowym brzegu Bałtyku: dominują lasy sosnowo-świerkowe. Drzewa liściaste to głównie brzozy (światłolubne oczywiście), nieco wierzb i olch, skały, kamienne bloki, głazy i łany łubinu...
Łubiny - wysokie, w pełni kwitnięcia, fioletowe, różowe, białe, ciągną się pięknymi łanami wzdłuż wszystkich dróg!

b0f304c0-5bda-11f0-9fc8-0557ef10a4a2.jpg20250707_164644.jpg20250707_183227.jpg20250707_165113.jpg20250707_172246.jpg

Godzinę drogi na północ od Helsinek leży Lahti. Lahti znane jest nam z jednej jedynej rzeczy. Więc pomimo wcześniejszych wytycznych, że po drodze nie zahaczamy o nic, bo nigdy nie dojedziemy...wyjątki od reguły nie są niczym niezwykłym ;) Oto i one: skocznie narciarskie w Lahti:

20250707_162954.jpg20250707_162642.jpg

Na skocznie można wjechać, za opłatą oczywiście, i poczuć się jak narciarski skoczek. Albo takowych skoczków podglądnąć, jeśli akurat trenują na przyszły sezon...

1000046501.jpg1000046660.jpg

Pełni podziwu dla młodych adeptów skoków narciarskich, co strachu nie czują, zjechaliśmy na dół, wsiedliśmy w auta i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Obiad zjedliśmy na promie, więc po drodze zrobiliśmy sobie jeszcze jeden przystanek. W przydrożnym zajeździe skusiliśmy się na kawę. Jak na Finlandię - ceny nawet przystępne, a atmosfera niesamowicie przyjazna...stali bywalcy mieli swoje kubki na kawę czekające na kolejną wizytę, rozległy taras jeszcze pachniał świeżym drewnem...a dookoła kwitnące łubiny i las...

20250707_170225.jpg20250707_172014.jpg20250707_172215.jpg

Na kamping dotarliśmy około 19.30, rozłożyliśmy obóz, zjedliśmy kolację...I pomimo tego, że słońce dopiero szykowało się do snu (zachod słońca w miejscowości o wdzięcznej nazwie Jyväskylä w Finlandii Środkowej to 23.00, wschód: 3.41), nasza ekipa zakończyła dzień.
20250707_205635.jpg20250707_215809.jpg

PS1. Za nami równo 1800 kilometrów!

Wysłane przez Kawki4 10:29 Kategoria Finlandia Komentarze (1)

Święta w lipcu

Koło podbiegunowe, Rovaniemi

semi-overcast 11 °C
Zobacz Skandynawia 2025 Kawki4's na mapie.

Krople uderzające w tropik namiotu...jedni lubią, bo taki rytmiczny dźwięk dobrze usypia...Kiedy jednak rano budzisz się w takt kropel, a masz wizję spakowania się i ruszenia w dalszą drogę, to już trochę gorzej.
Ale wyjścia nie ma przy naszym planie, trzeba się spakować, mokry namiot zwinąć i mieć nadzieję, że będzie moment, żeby to wysuszyć i nie będzie trzeba kolejnej nocy spędzić w wilgotnym namiocie.

IMG-20250708-WA0000.jpg

W budynku wspólnym zaanektowaliśmy stół, zjedliśmy śniadanie pod dachem i ruszyliśmy dalej, ciągle na północ.
Na dziś punktem docelowym jest koło podbiegunowe.

Parę kilometrów po naszym wyjeździe z kampingu przestało padać, a zza chmur wychynęło nawet na chwilę nieśmiało slońce.

20250708_112048.jpg

Zza oknami zielone krajobrazy Finlandii, pokolorowane uroczymi domkami, upatrzone jeziorami...Gdzieniegdzie wierzby wyglądające jak gigantyczne brokuły. Im dalej na północ, tym mniej łubinów, zastąpione zostają przez krzewy bzów (tutaj są dopiero teraz w pełni rozkwitu), białe baldachy dzikiej marchwii, żółte polne jaskry, różowe lepnice, różowofioletowe bodziszki, czerwonawe szczawie...

20250708_111858.jpg20250708_120941.jpg20250708_121949.jpg20250708_123938.jpg20250708_123956.jpg20250708_220146.jpg

Obiad dzisiaj zrobilismy na przydrożnym parkingu, słońce już całkiem śmiało sobie poczynało,więc wykorzystaliśmy moment na osuszenie namiotu.

20250708_140529.jpg20250708_135523.jpg

I dalej w drogę...

Aż w końcu dotarliśmy do Rovaniemi. Najpierw postawiliśmy namiot na kampingu nad rzeką,

20250708_213837.jpg

a potem pojechaliśmy zobaczyć, czy uda nam się jeszcze spotkać Świętego Mikołaja w jego wiosce.

Mikołaja nie było, generalnie to wioska była już opustoszała, czynny tylko hotel i jeden sklep z pamiątkami. Próbowaliśmy przypomnieć sobie miejsca, które odwiedziliśmy 5 lat wcześniej. Trzeba przyznać, że pora roku ma znaczenie, święta w lipcu jakoś nie przemawiają. Jednak wioska Świętego w zimie to przeżycie w zupełnie innym wymiarze.

20250708_193202.jpg
20250708_192556.jpg20250708_192417.jpg20250708_193208.jpg20250708_195410.jpg
20250708_192936.jpg

Wróciliśmy za rzekę, i choć to 5 kilometrów przed kołem podbiegunowym, to słońce tutaj już nie zachodzi. Mamy w końcu polarny dzień!!!

20250708_212033.jpg20250708_214552.jpg

Północnego słońca nie doczekaliśmy, kładliśmy się spać o 23.30 i było jasno. Jutro powinniśmy juz dotrzeć do Norwegii.

Wysłane przez Kawki4 11:29 Kategoria Finlandia Komentarze (0)

W krainie reniferów

Sapmi, kraj Saamów

overcast 13 °C
Zobacz Skandynawia 2025 Kawki4's na mapie.

Dzisiaj taka sytuacja: wstajesz o świcie za potrzebą, wracasz z na wpół przymkniętymi oczami, bo - jak już ustaliliśmy, do skowronków nie należysz i skoro świt nie wstajesz (chyba, że za potrzebą). Twoimi krokami kieruje jedna myśl: ciepły śpiworek zostawiony w namiocie, który szybko przywróci stan właściwe tej porze doby: błogi sen. A tu? Niespodzianka!!! Śpiworki właśnie pakują się do auta, kocyk się ostał jedynie, zdecydowanie niewystarczający jak na 12 stopni za namiotem... "Wstajemy!!!" rozlega się radośnie... "Dlaczego???" się pytam zawodząco.. "w prognozie jest deszcz za dwie godziny!"

20250709_061310.jpg

Więc wstaję, bo cóż innego? Kolejny dzień przed nami!

Powoli wpadamy w rutynę, w końcu to 5 dzień w podróży. Docieramy się.
Śniadanko, kończymy się pakować, wyruszamy.
20250709_072357.jpg

Ostatni rzut oka na wioskę Świętego Mikołaja i jedziemy, ciągle na północ oczywiście.
Jak okiem sięgnąć: lasy i jeziora. Nie bez powodu Finlandia nazywana jest krajem tysiąca jezior. Po prawdzie to ma ich 200,000, a małych sadzawek i bajorek na moczarach nikt chyba nie zliczy.

20250709_084806.jpg20250709_102129.jpg

Krajobraz zmienia się niepostrzeżenie: drzewka karłowacieją, kwiaty przy drodze znikają, przybywa kamieni i jezior. Poszycie upstrzone jest krzewinkami i porostami...takie surowe piękno..
W końcu zatrzymujemy się na parkingu wijącym się wokół niewielkiego jeziorka, wśród głazów, sosen, porostów i mchów. Jest tak pięknie, jakbyśmy się przenieśli do jakiegoś magicznego świata...świata ciszy i spokoju...I trzeba tego choć przez chwilę podotykać.

20250709_122804.jpg20250709_123728.jpg20250709_124641.jpg20250709_124258.jpg

Chwilę później zatrzymujemy się przy restauracji, na krótką regenerację.
Miejsce nawiązuje do kultury ludu, na ziemiach którego się znajdujemy: Saamów. Chata z ogromnych bali, ziemianka (która jest tradycyjną zimową chatą, w środku palenisko), rogi zwierząt, drewno, mech. Miejsce wpisujące się idealnie w krainę.

20250709_113927.jpg20250709_114112.jpg20250709_114125.jpg20250709_114209.jpg

Kraina ta objęta jest obszarem chronionym w ramach Parku Narodowego Urho Kekkonen, jednego z największych i najbardziej popularnych wśród Finów. Obejmuje obszar ponad 2.5 tysiąca kilometrów kwadratowych Sapmi, krainy Saamów.

Pojawiły się przy drogach nowe znaki: "Uwaga, renifery" oraz: " teren hodowli reniferów".
Trochę pomyśleliśmy, że będzie jak ze znakiem "uwaga łoś", bo odkąd znaki tego typu zaczęły się pojawiać w Estonii, to jedynego łosia, jakiego do tej pory widzieliśmy, to był ten na znaku...

1000046810.jpg

A tu proszę, renifery nie są jednak mitycznymi stworzeniami i naprawdę trzeba na nie uważać, bo pojawiają się na brzegu drogi, na środku drogi, na skrzyżowaniu, przejściu dla pieszych czy na stacji benzynowej...

20250709_230246.jpg
1000047028.jpg1000046903.jpg

W Inari, stolicy Saamów Fińskich, zrobiliśmy krótką przerwę, pooglądaliśmy sklep z pamiątkami, zrobiliśmy zakupy, zjedliśmy - i dalej w drogę...

1000046912.jpg

Za Inari odbijamy z głównej drogi - pojawił się drogowskaz na Nordkapp!!!

1000046907.jpg

Aż w końcu dojechaliśmy do rzeki granicznej między Finlandią a Norwegią. Piątego dnia podróży jesteśmy w końcu "na miejscu" I możemy rozpocząć zwiedzanie!!!

1000047131.jpg

Zwiedzanie zaczynamy od norweskiej części Sapmi, i pierwsze czego się dowiadujemy, to że Laponia jest tylko częścią krainy Saamów, czyli właśnie Sapmi, i odnosi się tylko do części podzielonej między Finlandią i Szwecją. A Sapmi jako takie jest większe, rozciąga się od Rosji po środkową Norwegię. Dowiedzieliśmy się również, że Saamowie nie lubią określenia Lapończycy, bo została im ta nazwa nadana przez przybyszów z południa i kojarzona jest ze szwedzkim słowem "lapp" oznaczającym "skrawek, szmatkę". Czyli generalnie takie trochę obraźliwe!

Norwescy Saami swoją stolicę mają w miejscowości Karasjok, 15 kilometrów od granicy z Finlandią. Mają tam swój parlament, radę, uniwersytet i centrum edukacji.
Parlament zbudowali inspirując się tradycyjnym namiotem laavu:

20250709_170718.jpg

My skierowaliśmy swoje kroki (a raczej opony) Sapmi Park, w którym można zapoznać się z kulturą, historią i mitologią Saamów.
Najpierw było krótkie wprowadzenie o saamskich ubiorach, tradycyjnym sposobie podróżowania, potem film o kulturze i historii Saamów, a następnie opowieść o początkach świata, który narodzIł się z magicznego białego renifera...
w przedstawieniu światła i dźwięku poznaliśmy podstawy wierzeń Saamów - o niesamowitej więzi z naturą od początków świata aż do śmierci... po śmierci dusze ludzkie też są elementem natury, rozświetlając noc magicznym światłem zorzy polarnej.

20250709_151720.jpg20250709_151545.jpg20250709_150746.jpg

Po spektaklu poszliśmy na spacer do małego skansenu. Kustosz opowiedziała nam o wypasie reniferów, niegdysiejszym i dzisiejszym. Podzielmy się więc kilkoma ciekawostkami:
- stada reniferów mogą mieć nawet ponad 6 tysięcy osobników,
- latem stada wypasane są na wybrzeżach, zimą wracają do interioru,
- zimą reniferów się nie dokarmia - są w stanie wygrzebać pożywienie spod nawet 2 metrowej warstwy śniegu,
- kiedy renifery ciągną sanie (jeden renifer na jednej sanie), dla kilku sań wystarczy tylko jeden woźnica, bo renifery idą jeden za drugim.

Pooglądaliśmy tradycyjny obóz pasterzy w sezonie letnim, zobaczyliśmy jak przechowywano zapasy żywności, a na koniec zafundowaliśmy sobie deser w restauracji inspirowanym tradycyjnym saamskim namiotem, z paleniskiem pośrodku. Atmosfera świetna, desery pyszne, ale trzeba przyznać, że siedzenie przy ognisku, kiedy na zewnątrz jest 14 stopni na plusie, stanowiło niemałe wyzwanie cieplne.

20250709_154331.jpg20250709_155311.jpg20250709_154528.jpg20250709_165432.jpgIMG-20250709-WA0022.jpg

Pożegnaliśmy Karasjok i wzdłuż granicznej rzeki Tana ruszyliśmy w stronę wybrzeża.
Teren zrobił się bardziej górzysty, gdzieniegdzie nawet można jeszcze dostrzec śnieg. Renifery łażą środkiem drogi podobnie jak po fińskiej stronie.

20250709_184630.jpg
60e9c5e0-5d9c-11f0-9ce7-134554476529.jpg

Obóz rozbiliśmy na przydrożnym parkingu, niedaleko rzeki.

20250709_211725.jpg

Kiedy większość przegrała walkę z komarami, które są główną formą życia w tundrze (jest ich zatrzęsienie), zwiadowca poszedł na rekonesans. Nagrodą dla śmiałka, który nie bał się komarów ani pustkowia, było nocne słońce nad rzeką, piękna przyroda i cisza...

20250709_225748.jpg20250709_212936.jpg20250709_212755.jpg
20250709_212857.jpgIMG-20250709-WA0046.jpeg

Dzień polarny w pełnej krasie, choć chmury nie pozwalają zobaczyć słońa nad horyzontem o północy, to jednak niekończący się dzień jest niezwykłym dla nas zjawiskiem.

21:30:
20250709_214540.jpg

23.20:
20250709_231929.jpg
20250709_232018.jpg

00:00 (technicznie rzecz biorąc po drugiej stronie rzeki, jakieś 300-400 metrów od nas jest Finlandia, a tam 1:00 😉)
20250710_000146.jpg
20250710_000138.jpg

Za nami 3000 kilometrów skandynawskiej podróży.
Jutro, zmiana kierunku, odbijamy na wschód!

Wysłane przez Kawki4 15:14 Kategoria Norwegia Komentarze (1)

(Wpisy 1 - 5 z 18) Strona [1] 2 3 4 » Następny